Czym według mnie jest prawdziwa duchowość w relacji z psem?

Transformacja psa poprzez siebie
Dla mnie zbliżający się koniec roku to czas kolejnych refleksji, którymi czasem czuję, by się tu dzielić, a czasem nie 🙂

Dziś pomyślałam sobie o tym, jak dużo daje mi w życiu branie pod uwagę duchowej sfery w patrzeniu na relację pomiędzy człowiekiem i psem. I teraz, by rozjaśnić nieco bardziej wyrażenie „duchowej sfery” dla tych z Was, które totalnie tego jeszcze nie czujecie lub nie praktykujecie.

Sama przez długi czas trochę na siłę dążyłam do stania się kimś takim jak „uduchowiona osoba”, niejako obierając zupełnie nie te kierunki i skupiając się nie na tym, co tak naprawdę jest w tym najważniejsze.

Bo w końcu miałam w głowie przekonanie, że jeśli trzeba wprowadzić duchowość w swoje życie ze zwierzęciem, to teraz muszę kupić świeczki w kolorach wszystkich czakr i codziennie przez godzinę medytować z psem, by być w stanie powiedzieć sama przed sobą, że: „teraz jestem prawdziwie uduchowiona”.

Pozornie takie stwierdzenie oznacza wówczas, że uduchowiona znaczy też ta, co ma zawsze w sobie spokój i opanowanie i nie odczuwa już dłużej żadnej złości, żalu czy lęku. No bo uduchowionej to nie wypada.

I wiecie co? Przez ostatni rok moich procesów doszła do zupełnie innych wniosków i definicji tego, czym duchowość dla mnie jest.

Może najpierw wypiszę Wam, czym okazała się NIE być:

❌ oczekiwaniem, że nie ma miejsca w moim życiu na tzw. negatywne emocje,

❌ łudzeniem się, że tę czy tamtą kwestię to ja już mam „przepracowaną”,
❌ zawierzaniem siebie i swojego sposoby życia jakimkolwiek guru i autorytetom, którzy na pewno „wiedzą lepiej niż ja, jak żyć DOBRZE”,
❌ sztywnym trzymaniem się konkretnych sposobów na medytację, oddech, pracę z ciałem, pomimo że w głębi w danym dniu czuję, że mi to nie jest potrzebne,

❌ włączaniem w swoje „praktyki duchowe” swoich zwierząt bo ja tak zdecydowałam, nie patrząc na to, co one maja do powiedzenia, bo być może one akurat teraz, zamiast praktykować ze mną zen i mindfulness, mają ochotę poświętować w ogródku.

Czym w takim razie, po wszystkich tych poszukiwaniach po „bazarze duchowości” jest dla mnie ona dziś?

☯️ jest przede wszystkim wsłuchiwaniem się w swoją intuicję, którą odczuwam w dużej mierze pod postacią odczuć płynących z mojego ciała i reakcji fizjologicznych,
☯️ jest odwagą do tego, by pomimo opinii ogółu, iść swoją drogą i ufać, że skoro ją wybrałam, to jest ona najlepszą z możliwych dla MNIE,
☯️ jest byciem spontaniczną, czyli jeśli czuję, że teraz i tu, w środku miasta, chcę tańczyć i śpiewać, to sobie na to pozwalam, bo tak widocznie chcę moja dusza i z tym nie dyskutuję czy nie daję się zblokować normom społecznym,

☯️ jest spojrzeniem na relację z każdym człowiekiem i każdym zwierzęciem jako okazję na usłyszenie samej siebie i uleczenie swoich własnych traum; jest przeglądaniem się w oczach drugiej istoty bez oceniania i chęci jej zmiany, a za to- z miłością i szacunkiem.

Teraz wszelkie praktyki są jedynie inspiracją, a nie sztywnym trzymaniem się ich reguł i obwinianie się, gdy akurat tego dnia nie posiedzę 15 min w kwiecie lotosu (czego i tak nie potrafię 😂). Czuję, że to czas najwyższy w końcu częściej zwracać się do siebie jako najważniejszego swojego autorytetu, gdyż każdy z nas tę moc i mądrość ma właśnie w sobie. Także w przypadków swojego psa, częściej pytajcie najpierw siebie: „co chcesz mi poprzez to zachowanie pokazać?”, „czego w tym momencie najbardziej potrzebujesz i jak mogę Ci to dać?” zamiast od razu biec do kogoś kto jest „specjalistą”. Uwierzcie, że sami też możecie odnaleźć odpowiedzi właśnie w swoim wnętrzu- w końcu to właśnie Wy ze swoim psem macie najsilniejsze energetyczne połączenie.

Tego sobie życzmy na te Święta- byśmy wszyscy potrafili widzieć w sobie mądrość, światło i miłość zamiast tego, co uważamy za beznadziejne i zepsute. 🙏💖

Niech te życzenia idą w świat! 😊😊

 

Zdjęcie: Pexels.com
Poprzedni wpis
Mikrobiom jelit a „zachowania problemowe” u psów
Menu